
Robert Warzycha wprowadza młodych piłkarzy do zespołu. PHOTO @ CHRIS REIKO
MLS – Playoffy Robert Warzycha: Jak przejdziemy Real to zagramy w finale
W czwartek rozpoczęła się pucharowa, decydująca o tytule faza rozgrywek w amerykańskiej Major League Soccer, czyli playoffy. Osiem najlepszych drużyn po sezonie zasadniczym podzielonych na dwie konferencje zaczyna pucharową faze rozgrywek, w której przegrani odpadają. Finaliści czyli dwie najlepsze jedenastki z ośmiu, zmierzą się 22-go listopada w Seattle w meczu o MLS CUP czyli piłkarskie mistrzostwo USA. Tytułu mistrzowskiego sprzed roku bronią Columbus Crew, których trenerem jest były reprezentant Polski Robert Warzycha.
Czy znowu polski trener sięgnie po mistrzostwo USA? – pytamy Roberta Warzyche.
- Będzie nam bardzo ciężko obronić tytuł, nikomu nie jest łatwo zdobyć mistrzostwo dwa lata z rzędu. W tym sezonie dużo mocniejsza jest konkurencja i szanse wydają się być bardziej wyrównane. Wiele drużyn bardzo się wzmocniło i będzie w tym roku dużo trudniej wygrać mistrzostwo . Jestem jednak bardzo dobrej myśli, na najważniejszą część sezonu jesteśmy przygotowani i jeżeli ominą nas kontuzje i wpadki sędziowskie powinno być dobrze.
Jaką widzisz różnice między drużyną w której byłeś asystentem rok temu, a tą swoją prowadzoną przez siebie?
- Ja myśle że przede wszystkim zasadnicza różnica to taka że w mojej drużynie wielu nowych zawodników dostało szanse gry w ciągu całego sezonu zasadniczego to napewno nas bardziej wzmocniło i scaliło jako zespół. Dzięki czemu wszyscy czują że zrobili ogromne postępy przez ten rok. O takich zawodnikach jak Brunner, Lenhart, Ekpo czy Garey jeszcze rok temu nikt nie słyszał, a dziś to oni stanowią o naszej sile.
Czy jako następca Sigiego Schmida, czujesz presje obrony wyniku ze strony kibiców Crew?
- Jasne że bardzo chcemy obronić tytuł, to nasz cel od początku sezonu. Zostaliśmy w tym roku, tak jak przed rokiem najlepszą drużyną sezonu zasadniczego i choć to niewiele znaczy, to utwierdziło nas to w przekonaniu że stać nas na wiele. Presja jest zawsze, ale to część pracy trenerskiej i jak dotąd radzę sobie z nią.
Waszym pierwszym przeciwnikiem będzie Real Salt Lake, rywal troche niewygodny
- Z żażdym rywalem w playoffach nie jest łatwo. Z każdym gra się na całego. Napewno czeka nas bardzo ciężki mecz na wyjeździe. W sezonie zasadniczym przegraliśmy w Salt Lake City 1-4, jednak to było na początku sezonu kiedy się docieraliśmy. Pocieszające jest to że w lipcu u siebie grając z Realem bez pięciu podstawowych zawodników ograliśmy ich 3-1.
Czy możemy liczyć że Columbus Crew pod wodzą Roberta Warzychy obronią tytuł mistrzowski?
- Powiem tak, jeśli przejdziemy Real, zagramy w finale
Rozmawiał Chris Reiko
================================================================================================================
PIOTR NOWAK “Polska ma dobrych piłkarzy, tylko system jest zły”

Piotr Nowak i Bob Bradley prowadza kadre USA. PHOTO @ CHRIS REIKO
Piotr Nowak dla DZIENNIKA
niedziela 28 stycznia 2007 23:46
“Polska ma dobrych piłkarzy, tylko system jest zły”
Piotr Nowak zna się na piłce. Był kapitanem reprezentacji Polski, a teraz jest uznanym trenerem. Ale tylko za oceanem. Obecnie jest drugim trenerem reprezentacji USA. Ma receptę na uzdrowienie polskiej piłki. “Trzeba wszystko przewrócić do góry nogami. Bo Polska ma dobrych piłkarzy, tylko system, w którym oni funkcjonują jest zły” – mówi DZIENNIKOWI
Niedawno został pan asystentem selekcjonera reprezentacji USA Boba Bradleya. Pracę rozpoczął pan chyba udanie - zwycięstwo 3:1 z Danią robi wrażenie.
Był to pierwszy mecz kadry po MŚ w Niemczech, z nową obsadą trenerską i w eksperymentalnym składzie. Dlatego na początku spotkania byliśmy jeszcze zdenerwowani. Korekty dokonane po przerwie sprawiły, że debiut mieliśmy bardzo udany. Wygraliśmy z bardzo trudnym rywalem. Polacy z Danią przegrywają regularnie…
Wydawało się że Jürgen Klinsmann był niemal murowanym kandydatem na trenera kadry USA. Jak to się stało że to Bob Bradley został selekcjonerem, a pan jego asystentem?
Długo się zastanawiałem czy tą propozycje przyjąć, ponieważ miałem bardzo dobrą ofertę z D.C. United. W międzyczasie miałem kilka rozmów z Bradleyem jak powinien wyglądać zespół narodowy, jednak były to bardziej przyjacielskie narady. Rozmawialiśmy też na temat organizacji pracy z kadrą, o tym że drużyna narodowa. Po namyśle Bob zaprosił mnie do współpracy. Później wszystko potoczyło się bardzo szybko. Poleciałem do Waszyngtonu pogadać z moim prezesem Kevinem Paynem, który powiedział otwarcie, że jeżeli chce się rozwijać i posiadam wizję pracy z kadrą, to mam jego pełne poparcie, bo on wie, że kadra będzie w dobrych rękach. Po jego słowach się zdecydowałem. Nigdy nie bałem się wyzwań i wierzę, że podołam również temu. Dla mnie jest to nowy etap w życiu, ogromne wyzwanie. Także dlatego zdecydowałem się na przyjęcie tej zaszczytnej funkcji. Lubię trudne zadania, ambitne cele podnoszą mi adrenalinę.
Mając pewną posadę w D.C. United zdecydował się pan na reprezentację USA, tymczasem przy nazwiskach Boba Bradleya i Piotra Nowaka najczęściej dodaje się słowo „tymczasowi”.
To nie jest ryzykowny ruch. Z Bobem znamy naszych piłkarzy od dziewięciu lat, wiemy jakie mają możliwości i zdajemy sobie sprawę z tego, że jeszcze wiele można ich nauczyć. W tym roku mamy dwa poważne turnieje – Gold Cup i Copa America, na którym poziom jest bardzo wysoki. W 2008 roku są igrzyska olimpijskie i wspólnie z Bobem mamy wprowadzić reprezentację do turnieju w Pekinie. Zadania mamy trudne. Wiemy, że o tym czy utrzymamy się na posadach, zadecydują nie tylko wyniki w tych turniejach, ale także to, jakie postępy zrobi drużyna podczas naszej kadencji.
Bradley to szkoleniowiec, który ściągnął pana do Chicago, gdzie razem wygraliście mistrzostwo i Puchar USA.
Bob już dawno pokazał, że podejmuje dobre decyzje. Potrafi zbudowac zespół. Ja z kolei będąc trenerem w D.C. United pokazałem, że odpowiednio ustawieni i umotywowani amerykańscy piłkarze mogą powalczyć z każdym. Umiem zawodników natchnąć wiarą w siebie, a w kadrze w tej kwestii jest wiele do zrobienia.
Czy nadal reprezentacja bedzie budowana wokół Landona Donovana?
Najważniejsze w sprawie Landona jest wsparcie dla niego, to jak na boisku pomogą mu partnerzy z drużyny. Ocena jego gry w poprzednim sezonie była mocno niesprawiedliwa. Landon powoli się odradza i już widać, że będzie się chciał pokazać z jak najlepszej strony. Rozumiem go. Piłkarz zamyka się w sobie, gdy doświadcza serii niepowodzeń, ale myślę, że to tylko kwestia czasu, jak Landon się odrodzi i znowu bedzie dobrze grał, strzelał gole. To twardziel. Poradzi sobie z odpowiedzialnością i nadziejami jakie pokładają w nim kibice z USA.
Podział na piłkarzy z MLS i z Europy w kadrze USA to odwieczny problem. Jak sobie z tym poradzicie?
Nie ma podziału na zawodników stąd i zawodników stamtąd. Na ostatnich mistrzostwach świata okazało się, że w kadrze USA piłkarze z MLS radzą sobie bardzo dobrze. Dlatego nie ma u nas żadnych tego typu nieporozumień. Liczy się zespół. Będziemy powoływać piłkarzy pod kątem ich współpracy z kolegami. Jasne, że jest DaMarcus Beasley, jest Oguchi Onyewu i wielu innych, których nie możemy pomijać. Nie będziemy jednak słać komuś powołań tylko dlatego, że gra w dobrym, znanym klubie.
Czy macie jakieś cele minimum w tegorocznych turniejach Gold Cup i Copa America?
Nie, ale zdajemy sobie sprawę, że drużyna swoją grą musi spełnić oczekiwania nasze, kibiców oraz federacji USSF, która nam tę reprezentację powierzyła.
Jak pan przyjął wiadomość o transferze Davida Beckhama i jego wynagrodzeniu: 250 milionów dolarów za 5 lat?
Ja byłem zawsze przeciwny ściągania do MLS za wielkie pieniądze piłkarzy w podeszłym sportowo wieku, u schyłku karier. Jednak z biznesowego punktu widzenia, to jest dobry moment na sprowadzenie gwiazdy tego kalibru. Wywoła to zdecydowanie większe zainteresowanie ligą, i to nie tylko w Los Angeles, ale też w mniejszych ośrodkach jak Kansas City, Salt Lake City, czy Columbus. Zastanawiam się natomiast czy Beckham będzie w stanie przekazać młodym Amerykanom to, czego nauczył się na największych stadionach świata. Wtedy dopiero zobaczymy czy tak wielka inwestycja w niego będzie miała sens.
Śledzi pan wyczyny reprezentacji Polski pod wodzą Leo Beenhakkera?
Mimo porażki z Finlandią uważam, że początek eliminacji był w naszym wykonaniu bardzo dobry. Polacy w dalszym ciągu liczą się w grupie. Gorzej przedstawia się sytuacja w PZPN. Kłótnie w centrali nie przynoszą nam splendoru. Może się tak stać, że decyzjami UEFA i FIFA możemy już więcej nie zagrać w tych eliminacjach i cała praca Leo Beenhakkera i Darka Dziekanowskiego pójdzie na marne.
Co pan sądzi o sporze polityków z PZPN?
Jestem za daleko od kraju, aby komentować tę sytuację. Myślę jednak, iż opinie wielu ludzi uważających, że polska piłka jest już tak skorumpowana, że każdy wynik jest możliwy, musimy potraktować z przymrużeniem oka. Aresztowano już 64 osoby, owszem, ale to nie oznacza, że nasza piłka jest zła. Mamy dobrych piłkarzy, tylko system, w którym oni funkcjonują, jest zły. Trzeba wszystko przewrócić do góry nogami. Najbardziej przeraża mnie fakt, że to politycy oczyszczają obecne struktury PZPN. A przecież przez to możemy być wykluczeni ze struktur FIFA i UEFA. Czegoś takiego chyba jeszcze w światowej piłce nie było, żeby przez polityków wykluczono jakąś reprezentację z eliminacji.
Czy reprezentacja USA zagra z Polską?
Na pewno kiedyś zagramy, ale raczej nie w tym roku. Terminarz rozgrywek naszej kadry jest w tym roku bardzo napięty, bedziemy mieć wiele meczów o stawkę. Jednak mecz z Polską zawsze bedzie nas interesował.
Piotr Nowak, ur. 5 lipca 1964 r. w Pabianicach. Były kapitan reprezentacji Polski, w której rozegrał 19 meczów i strzelił 3 gole. Grał m.in. w Widzewie, Zawiszy Bydgoszcz, Young Boys Berno, Dynamie Drezno i TSV 1860 Monachium. W 1998 roku został zawodnikiem Chicago Fire (mistrzostwo USA). Od stycznia 2004 prowadził D.C. United, z którym zdobył tytuł mistrza kraju. Za swoje osiągnięcia został uhonorowany Krzyżem Zasługi.
Chris Reiko
© Axel Springer Polska. Wszelkie prawa zastrzeżone



RED BULL NEW YORK